lubię tęsknić
wspinać się po poręczy dźwięku i koloru
w usta otwarte chwytać
zapach zmarznięty
lubię moją samotność
zawieszoną wyżej
niż most
rękoma obejmujący niebo
miłość moją
idącą boso
po śniegu
i nagle twoje ręce
dwie grzędy fiołków
w ugorze mojej myśli
czas skostniały
dziwi się
odrzuconej skibie
twój uśmiech nade mną
słońcem kwietniowym
wzeszedł
zielono
naprzeciw ciebie
idę