Kleopatry oczy świecące
powiedziały mu że jest piękny
a właśnie pełgał
złotym płomykiem - życie
w płomień wsunęła palce
i wargi ciepłe wargi
smakowały się wzajem - ból
śmiechem szorstkim
zdusił ogarek świecy
w zamknięte rzęsy wszeptał mrok
lubię tęsknić
wspinać się po poręczy dźwięku i koloru
w usta otwarte chwytać
zapach zmarznięty
lubię moją samotność
zawieszoną wyżej
niż most
rękoma obejmujący niebo
miłość moją
idącą boso
po śniegu