Jeśli wyciagnę ręce
i zechcę dotknąć
natrafię na miedziany drut
przez ktory płynie elektryczny prąd
posypię się
popiołem
w dół
fizyka jest prawdziwa
biblia jest prawdziwa
milość jest prawdziwa
i prawdziwy jest ból.
ja jeszcze ciągle czekam na ciebie
a ty nie przychodzisz
a jeśli
to jesteś przejazdem na dwa dni
jak ten fizyk z Moskwy w niemodnym kapeluszu
który uśmiechnął się do mnie
i zniknął na zakręcie białych szyn
nie próbowałam go zatrzymać
wiedziałam przecież
że to nie ty
czekam czekam wytrwale
tak lekko dotykają mnie dni
moja tęsknota jest tęsknota planet
zmarzłych tęskniących do słońca
a ty jesteś słońcem
które pozwala mi żyć
jest znowu wieczór
na dachach leży śnieg
wąskie wieże kościołów nakłuwają niebo
i dni tak lekko biegną nie wiadomo gdzie
Kleopatry oczy świecące
powiedziały mu że jest piękny
a właśnie pełgał
złotym płomykiem - życie
w płomień wsunęła palce
i wargi ciepłe wargi
smakowały się wzajem - ból
śmiechem szorstkim
zdusił ogarek świecy
w zamknięte rzęsy wszeptał mrok